“Czarny Kapturek”

Z Czarnym Kapturkiem znamy się od dawna. Odkąd weszłyśmy do tego samego lasu pełnego „dziwnych rzeczy” jest między nami nić porozumienia. Nie, nie jesteśmy jedną i tą samą osobą, choć obie nosimy uszyte przez babki peleryny i zapakowane przez matki koszyczki. Nasz wilk nie jest jednym i tym samym zwierzęciem, choć obie znalazłyśmy w lesie ślady wilczych łap. Każda z nas ma swoją historię, prywatną rewoltę, która narastała wraz z upływem lat, aż stała się nie do zniesienia.

 

KsiążkęCzarny Kapturek” autorstwa Karoliny Grabarczyk (tekst) i Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej (ilustracje) można kupić wyłącznie na stronie www.czarnykapturek.pl.

***

„Czarny Kapturek” jest propozycją dla wymagających odbiorców, którym niestraszne eksperymentalne formy wyrazu. Luźno nawiązuje do znanej baśni Braci Grimm, opowiadając o dorastaniu, manipulacji i poszukiwaniu siebie w pełnym iluzji świecie.

Książka odpowiada na potrzeby wizualne dorosłego czytelnika, który oprócz wielowarstwowego, niepokojącego tekstu autorstwa Karoliny Grabarczyk, znajdzie w niej ręcznie wykonane, gęste od farby i dodatkowych znaczeń ilustracje Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej.

***

Znani o „Czarnym Kapturku”:

“Pierwsze podejście do „Czarnego Kapturka” było niepokojącym, wręcz gorzkim doświadczeniem. Niepozorny tytuł zdaje się zapowiadać kolejną już przeróbkę znanej baśni, lecz autorki nie idą utartymi ścieżkami i zabierają czytelnika w podróż w głąb lasu, w głąb siebie. Odwaga Karoliny i Niki budzi podziw, niełatwo stworzyć bowiem książkę, której lektura – zarówno tekstu, jak i ilustracji – nie należy do najprzyjemniejszych. Chciałbym jednak, aby moje słowa nie były odebrane jako krytyka, a raczej ostrzeżenie i zarazem zaproszenie, by sięgnąć po to odważne i trudne dzieło. „Czarny Kapturek” z pewnością nie spodoba się wszystkim, ale nielicznym, którzy po niego sięgną zapewni chwilę głębokiej refleksji, tak rzadkiej w obliczu licznych książek obrazkowych, przeznaczonych „i dla dzieci i dla dorosłych”, które „uczą i bawią”, do tego są piękne, mądre i nie wiadomo co jeszcze… Jak się okazuje, czerwony to tylko kolor, a kapturek to tylko przykrywka – pełną niedopowiedzeń opowieść łatwo odnieść do własnego życia. To na pewno wielka zaleta „Czarnego Kapturka”, choć lektura – jak już wspomniałem – jest raczej nieprzyjemna. Promyk nadziei nieść może zakończenie, choć jest to słodko-gorzki finał. Podobnie jak w życiu, tak i w książce Niki i Karoliny nie ma happy endu, co czyni z niej bardzo dojrzałą opowieść skierowaną do równie dojrzałych odbiorców. Podsumowując: bolało, jak czytałem, ale taki ból też jest czasem potrzebny!”

Krzysztof Rybak
badacz literatury dziecięcej
z Uniwersytetu Warszawskiego

“Najbardziej lubię historie, które są jak pudełko, w którym ukryte jest pudełko, w którym ukryte jest pudełko… Takie są bajki, taki jest Czarny Kapturek Karoliny Grabarczyk i Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej. Ileż rzeczy przychodzi mi do głowy po lekturze tej pięknej, niepokojącej książki!

A więc po pierwsze – kolejny raz dociera do mnie, że świat mężczyzn ma prostszą konstrukcję. Widać to w bajkach: jeśli pojawia się syn, to ma naprzeciwko siebie tylko ojca, z którym rywalizuje albo którego ratuje. Między kobietami jest inaczej: przed córką stoi matka, dalej – babka (jeśli tej ostatniej nie ma – zawsze się przypałęta jakaś wiedźma, zła albo dobra, albo jedno i drugie na raz). Te trzy łączy plątanina miłosno-nienawistnych więzi. Nie ma w tym nic dziwnego: na kobietach spoczywa więcej zadań, więcej mają ról do spełnienia, przyjęcie jednej odbywa się zawsze kosztem poprzedniej, a z tego wynika poczucie straty. Każda z nas, niezależnie od tego, czy urodzi córkę czy nie, będzie nosić w sobie i matkę, i babkę, i wnuczkę. A mężczyzna? Jest ojcem lub synem. Rola dziadka miesza się z rolą ojca, tymczasem u kobiet to jest wyraźnie rozgraniczone – być może dlatego, że między kolejnymi etapami przebiega wyraźna granica krwi (nie ma – już jest – znowu nie ma). To wszystko czytam między wierszami bajki, którą tak pięknie opowiedziała po swojemu Karolina Grabarczyk.

Druga rzecz, o której myślę: te trzy kobiety nie zawsze żyją w przyjaźni. Im bardziej są skłócone, tym więcej miejsca w ich bajce zajmuje wilk. Kim, czym on jest? Każdy da nieco inną odpowiedź. Jednak na kartach książki pulsuje niepokój, napięcie. Wydobywa się z każdej pięknej ilustracji Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej. Każda strona jest czekaniem na wilka. A tak na marginesie: zawsze mi się wydawało, że w tych klasycznych „Czerwonych kapturkach” postać gajowego – szlachetnego wyzwoliciela – jest jakby wyciągnięta z innego kosmosu. Dobrze, że Karolina nie wprowadziła go do swojej historii. Prawdziwe zwycięstwo, prawdziwe wyzwolenie może się dokonać tylko dzięki współpracy trzech kobiet.

I wreszcie trzecia myśl. Bardzo osobista – bo jest to moje własne wspomnienie, wywołane przez Czarnego Kapturka. Pamiętam pewien ranek w domu mojej babki, do którego przyjechałam za moją bardzo chorą mamą, która przybiegła, schronić się pod skrzydła swojej. Mama spała w pokoju z babcią, a ja – w salonie, pod wielkim obrazem Sylwestra Saskiego, który jest szkicem do przedwojennej pocztówki. Jego tytuł – „Kocha, lubi, szanuje”. Widać na nim trzy kobiety: Wdowę, mężatkę i pannę. Babkę, matkę i córkę. Kobietę w żałobnym fiolecie, kobietę w pełnej wigoru czerwieni i kobietę w niewinnej bieli. Córka – obrywa płatki margerytki, wyobrażając sobie niewiadome. Matka i babka przyglądają się jej z życzliwością, jakby chciały powiedzieć: tak, tak, dalej, rwij, tobie wreszcie się uda!

Tego ranka, w mieszkaniu mojej babci, obudziłam się bardzo wcześnie rano i przez ułamek sekundy nie wiedziałam, czy jestem sobą, Justyną, czy Kasią, moją mamą. Było to jakieś niesłychane pomieszanie dusz. Potem bardzo długo wpatrywałam się w obraz Saskiego, czując głęboki żal, że między mną, a moimi rodzinnymi kobietami nie było nigdy takiego porozumienia, takiej harmonii, jak na tym obrazie. Ale potem minął czas. Przeżyłam w sobie raz jeszcze wszystkie ważne chwile z naszego wspólnego życia dziesięć, sto razy i zrozumiałam, że się myliłam. Wszystko było na tyle dobrze, na ile mogło.

Na ostatniej stronie książki Karoliny i Niki nie ma tekstu, ale jest ilustracja: Kapturek prowadzi wilka na smyczy. A może raczej wilk jest balonikiem na sznurku. Jeszcze tylko parę kroków i – jestem pewna – Kapturek rozluźni uchwyt”.

Justyna Bednarek
pisarka, dziennikarka
(autorka m. in. słynnych “Niesamowitych przygód dziesięciu skarpetek”)

“Hipnotyzująca i intrygująca, ale też dotykająca czułych strun. Zaskakująca, choć zarazem dziwnie znajoma. Będąca ostrzeżeniem i pokusą jednocześnie. Raz przeczytana i obejrzana, ta baśń nie pozwoli o sobie zapomnieć. Będzie prowokować – do przyjrzenia się swojej ścieżce przez las (ale czy rzeczywiście swojej?), do prób zrzucenia czerwonej peleryny (czy to w ogóle możliwe?), i to jeszcze zanim jej kolor wyblaknie, do rozliczenia się z wilkiem (o ile on jeszcze nie rozliczył się z nami). Dwie narracje: tekstowa i wizualna tworzą frapującą historię, która każe czytelniczkom i czytelnikom samodzielnie uzupełnić to, co niedopowiedziane. To opowieść-paradoks: choć mówi o odwiecznie reprodukowanych schematach i zastygłych figurach, ma tyle wersji, ile osób się z nią zapozna”.

dr Weronika Kostecka
wykładowczyni literatury popularnej, dziecięcej i młodzieżowej
oraz kulturowej historii baśni na Uniwersytecie Warszawskim

“To pisane prozą poetycką przejmujące wyznanie i zapis procesu zmiany. W tej niejednoznacznej, wieloaspektowej opowieści odwrócenie porządku dramaturgicznego klasycznej bajki o „Czerwonym Kapturku” jest w istocie zaproszeniem czytelnika do niezwykłej podróży. Będzie to podróż w głąb własnej jednostkowej pamięci i wszerz fantazji. Hipnotyczne, sugestywne ilustracje staną się w tej interpretacyjnej wyprawie strażnikami i multiplikatorami czytelniczego doświadczenia: skargi, rewolty obalającej autorytety, ucieczki z kulturowego, przekazywanego z pokolenia na pokolenie zniewolenia. Pozwolą dotrzeć do granic rodzącej się podmiotowości. To opowieść, z której zaczerpniemy tym więcej, im głębiej pozwolimy sobie się w niej zanurzyć. Z ufnością i czytelniczą odwagą”.

Joanna Fabicka
pisarka, scenarzystka
(autorka m.in. nagradzanej „Rutki”)

 

“Boleśnie konkretna baśń. Horror? Przypowieść? Wizualnie oszałamiająca opowieść o traumie, której nic nie koi zasługuje na waszą uwagę”.

Jarosław Kamiński
pisarz
(autor książek “Rozwiązła”, “Wiwarium”, “Tylko Lola” i “Psy pożrą ciało Jezebel”)

“Czy Strachy są wieczne?

Nigdy mi się nie zdawało, by zło nadchodziło z lasu. Zło mieszka w głowie, mojej czy innej. Tam się rodzi i czasem się z nim walczy, a czasem ono zabiera nas sobie. Bajki pozwalają oswoić zło, ale czy zło należy oswajać? Czy barwy czarna, czerwona i biała rozdzielają wszystkie złe i dobre strachy?
Bo Strachy bywają też dobre. Nie bez powodu są częścią ewolucji. Nie bez powodu mamy je wdrukowane.

Oswajanie zła przez bajki. Tak, to było potrzebne, ale czy nie minęliśmy już tego punktu w życiu i w świecie? Może należy teraz pisać i myśleć o szarościach? Stanach pośrednich? Dopiero, gdy o nich pomyślimy, i je zaakceptujemy, być może wejdziemy za cienką czerwoną linię i podzielimy sobie świat na biel, czerń i czerwień, a potem… czy to wszystko zamażemy? Stworzymy coś co będzie wspólne, wielokolorowe i w wielu odcieniach? Tak sobie myślałam o kolorach, czytając Czarnego Kapturka, bardzo czarnego Kapturka”.

Manula Kalicka
autorka książek
(m. in. “Dziewczyny z kabaretu”, “Jej drugie życie”, “Koniec i początek”)

 

Książka wydana przez 2wilki.pl i Agencję Wydawniczą Ad Fontes.