Olga Ślepowrońska. Oswajanie książek i emocji

Najbardziej interesują ich małe narody w wielkich krajach. Kurdowie, Romowie, Tatarzy, Łemkowie, Czeczeni, Kistowie, Bojkowie, Ałtajczycy, Nieńcy, Mari El i… ich kultura. Zbierają bajki i przepisy kulinarne poznanych grup etnicznych. Podróżują, prowadzą warsztaty z edukacji emocjonalnej i produkują recyklingowe place zabaw. Członkowie kolektywu CzujCzuj – Olga Ślepowrońska, Ala Michalska, Patrycja Bulska, Grzegorz Ryczywolski, Natalia Nguyen, Ania Jesinowicz i reszta grupy wiedzą, że dużym problemem akcji niosących pomoc potrzebującym jest podział na „dawców” i „biorców”, czyli silnych i słabych, dlatego angażują swoich podopiecznych w podjęte przez siebie działania. Ich projekty opierają się na wymianie. Oni dają swoje umiejętności. Druga strona odwdzięcza się opowieściami. Wszyscy ofiarowują swój czas.

Olga Ślepowrońska: „W 2016 roku, dzięki wsparciu Instytutu Adama Mickiewicza, zbudowaliśmy na romskim osiedlu,  w mołdawskim mieście Soroki,  łąkową bibliotekę – czytelnię, wyposażoną w książki zebrane w Polsce, w której dzieci mogą się uczyć, czytać i twórczo spędzać czas.  Ze społecznością tamtejszych Romów współpracujemy od 2012 roku, kiedy to,  pod wpływem naszych działań,  dwanaścioro dzieci trafiło do szkoły. Odwiedzamy Mołdawię regularnie, co najmniej raz na sześć miesięcy, organizując warsztaty dla tamtejszych dzieci. Do tej pory zrealizowaliśmy zajęcia teatralne, recyklingowe oraz  pokazy polskiej animacji w ramach kina podwórkowego. Społeczność, w której edukacja stanowi problem, potrzebuje wsparcia również poza lekcjami. Najważniejsze, aby rodzice widzieli sens w kształceniu dzieci. Muszą mieć poczucie, że nauka jest przydatna w codziennym życiu, dlatego tak ważne jest oswajanie z książką.  Na początku poprzez publikacje służące głównie zabawie, takie jak książki interaktywne, wykorzystujące puzzle i inne drobne elementy, które należy odszukać lub samodzielnie dorysować. Następnie poprzez utwory literackie niosące ze sobą treść. Ważną częścią mołdawskiego projektu było również przekazanie polskich książek miejscowej Polonii. W ramach współpracy z polskimi aktywistami,  razem z uczniami polskiej szkoły,  zrealizowaliśmy również spektakle teatru cieni na podstawie polskich legend i bajek. To nie pierwsza czytelnicza akcja w Sorokach. Wcześniej zbieraliśmy,  razem z dziećmi, romskie przepisy kulinarne i bajki, które następnie wydaliśmy w formie książeczek”.

Literatura dla dzieci od zawsze jest pasją Olgi Ślepowrońskiej. Dzięki nominacji  do nagrody za upowszechnianie czytelnictwa, w konkursie Książka Roku 2016 Polskiej Sekcji IBBY, świat autorów, ilustratorów oraz promotorów literatury dziecięcej stał się także jej światem. Na dwóch płaszczyznach: popularyzatorskiej i literackiej. Ku swojemu zdziwieniu popełniła bowiem, kilka miesięcy później, pierwszą własną książkę „12-stu wspaniałych” o wyjątkowych działaczach społecznych. Nie było to jednak jedyne zeszłoroczne zaskoczenie.

Olga Ślepowrońska: „Na początku 2016 roku postawiliśmy dwa place zabaw dla małych uchodźców. Przy okazji budowy jednego z nich, przy domu dziecka dla sierot syryjskich, okazało się, że nasze działania aktywizują sąsiadów, w tym wdowy z ogarniętego wojną kraju. Panie początkowo prosiły o lekcje języka angielskiego, z czasem okazało się jednak, że ich prawdziwym problemem jest brak zatrudnienia, a tym samym środków do życia oraz poczucia sprawczości i niezależności”.

Torebki foliowe nazywane są w Syrii ptakami narodowymi. Powietrze pełne jest plastikowych zwierząt, które, nikomu niepotrzebne, przemierzają dziesiątki kilometrów podniebnym korytarzem. Tym razem znalazły jednak zastosowanie. CzujCzuj, wspólnie z syryjskimi wdowami, wykorzystał je podczas akcji szycia lalek ze szmatek, które następnie sprzedawane były, drogą internetową, w Polsce.

Olga Ślepowrońska: Pracując z wykluczonymi spotkałam się wielokrotnie z krytyką osób postronnych lub wręcz groźbami karalnymi. W miarę jak nasilają się niepokoje społeczne,  związane z migracją narodów,  zwiększa się ilość nieprzyjemnych komentarzy i maili. Tym razem było zupełnie inaczej. Otrzymałam mnóstwo pozytywnych wiadomości z prośbą o zrobienie kolejnych lalek, słowami wsparcia i gratulacjami. W przeciągu kilku dni nasze podopieczne zarobiły około dziesięciu tysięcy złotych”.

Przede wszystkim jednak zyskały pewność siebie i nowe pokłady energii. Najbardziej wzruszająca była starsza kobieta – babcia trzech dziewczynek, mieszkających w domu dziecka, która straciła pięciu synów na wojnie. Smutna pani Nur całe dnie patrzyła w dal, pijąc mocną kawę i paląc jednego papierosa za drugim. Olga Ślepowrońska ze zdziwieniem obserwowała jak na twarzy, pogrążonej w silnej depresji, kobiety powoli pojawia się uśmiech w miarę, gdy spod jej ręki wychodzą kolejne lalki. Jedna ładniejsza od drugiej.

Ola Ślepowrońska: „Zawsze staramy się, by przy okazji takich przedsięwzięć sprzedawane produkty były naprawdę wysokiej jakości. Nie chcemy, żeby za ich kupnem przemawiała litość. Wszyscy ludzie niezależnie od rasy, pochodzenia i okoliczności w jakich przyszło im żyć czują tak samo. Nie lubią być traktowani z pobłażaniem. Już samo zdanie sobie sprawy, że inni też mają uczucia jest czasem ogromnym krokiem w przód, dlatego edukacja emocjonalna jest tak ważna w naszej działalności. W każdej kulturze podstawowe emocje: złość, radość, smutek, strach wyraża się w podobny sposób. Kultura i doświadczenia, które są udziałem różnych społeczności sprawiają jednak, że odmienne rzeczy wprawiają ludzi w te same emocje. Sytuacja dziecka mieszkającego w ośrodku dla uchodźców w Iraku bardzo różni się od położenia małego człowieka chodzącego do prywatnego przedszkola w Warszawie. Pierwsze ma za sobą wojenne doświadczenia, doznało głodu, bezdomności, z dużą dozą prawdopodobieństwa widziało śmierć bliskich osób. Drugie takich doświadczeń nie posiada. Oboje tęsknią jednak za mamą i okazują to w podobny sposób”.

Wysoki poziom lęku wpływa negatywnie na pamięć i funkcje poznawcze mózgu. Dzieci, które, z różnych przyczyn, stale doświadczają tego nieprzyjemnego stanu emocjonalnego często reagują, nieadekwatną do sytuacji, agresją lub przeciwnie – wycofaniem, co w konsekwencji ma negatywny wpływ na ich zdrowie psychiczne i fizyczne oraz relacje z innymi ludźmi. Dzieci, które nie boją się odczuwać wyrastają na odważnych, odpowiedzialnych, pewnych siebie i empatycznych dorosłych. Prawidłowy rozwój emocjonalny wymaga jednak dobrych wzorców oraz wsparcia najbliższych, dojrzałych osób.

Olga Ślepowrońska: Dzieci, które na wczesnym etapie rozwoju musiały radzić sobie same z oswajaniem emocji nie wiedzą co zrobić ze złością i innymi przykrymi odczuciami. Najbardziej kluczowa w takiej sytuacji jest obecność ważnej, akceptującej osoby. W romskiej osadzie w Sorokach mieszka mały Mołdawianin Wasylijka. Cztery lata temu, gdy byliśmy tam po raz pierwszy, był bardzo  agresywny, bił inne dzieci i dorosłych, dręczył zwierzęta, zdarzyło mu się nawet załatwiać, przy wszystkich, w trakcie wspólnej zabawy. Takie zachowanie wynikało z tragicznej sytuacji w domu. Przy okazji każdego spotkania dostawał więc od nas przyjaciela – dorosłą, zaufaną osobę, która zabierała go na spacery, bawiła się z nim, poświęcając mu tyle czasu, ile było trzeba. Dziś Wasylijka nikogo już nie krzywdzi. Przytula się do nas, gdy przyjeżdżamy do osady”.

Olga Ślepowrońska lubi przysłuchiwać się rozmowom dzieci o tym, co je cieszy, dziwi i smuci. Podziwia ich otwartość w opowiadaniu o trudnych doświadczeniach, tęsknotach i marzeniach. Pod pojęciem edukacja emocjonalna rozumie różne rzeczy. Także pracę nad poczuciem sprawczości w nieprzewidywalnym świecie. Swoje projekty opiera na wymianie. Dzieci, z którymi pracuje w Polsce, robią małe prezenty, zdjęcia i kartki, nagrywają filmiki, dla swoich rówieśników w Kurdystanie. I odwrotnie. Wspólne działanie, uśmiech z drugiego końca globu, ćwiczenie zdolności manualnych sprawiają, że w środowiskach wykluczonych buduje się poczucie przynależności i wiary we własne siły. Mali ludzie, w ośrodkach dla uchodźców, nie są już tylko biedni. Są biedni, ale potrafią zrobić coś ciekawego dla równolatka w innym kraju. A to ogromny sukces.

Olga Ślepowrońska: „Nie myślę o sukcesach i porażkach. Czuję wielką wdzięczność za fakt, że mogę robić to, co lubię i rozwijać się w tym”.

***

W 1952 roku, dziennikarka i autorka, Jella Lepman zorganizowała w Monachium kongres Międzynarodowe Porozumienie poprzez Książki Dziecięce dla aktywistów związanych z literaturą dla młodego odbiorcy. Rezultatem spotkania było powołanie komitetu, który stworzył międzynarodową organizację promującą książki dla niedorosłych – International Board on Books for Young People – IBBY (Międzynarodowa Izba ds. Książek dla Młodych), działającą obecnie w siedemdziesięciu sześciu krajach na świecie. Polska Sekcja IBBY funkcjonuje od 1973 roku. W ramach swojej działalności przyznaje, od 1988 roku, coroczną nagrodę Książka Roku w trzech kategoriach: dla pisarza (za książkę dla dzieci i za książkę dla młodzieży), dla ilustratora (za książkę obrazkową oraz za ilustracje i koncepcję graficzną) oraz za upowszechnianie czytelnictwa i promocję książek dla młodego czytelnika. Do nagrody za upowszechnianie czytelnictwa, za 2016 rok, zgłoszono dziewięć osób. Jedną z nich była Olga Ślepowrońska.

Olga Ślepowrońska – ur. 1985, ukończyła psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Zajmuje się edukacją dzieci wykluczonych społecznie. Pracowała m.in. w Indiach, Iraku, Jordanii, Turcji, Mołdawii, Meksyku i Gwatemali. Prowadzi bloga czujczuj.blogspot.com. Mama czteroletniego Rocha i dwumiesięcznej Idy.

Cykl pięciu wywiadów powstał na prośbę i dzięki wsparciu Polskiej Sekcji IBBY. W tej samej serii:

Krystyna Rybicka. Książka jako wydarzenie kulturalne
Małgorzata Swędrowska. Książki wypełniają moje życie
Mariola Sudoł-Szczepaniak. Czytelnicza pandemia
Agata Markiewicz-Babło. Jak kształtować nawyk czytania

UdostępnijShare on FacebookGoogle+Pin on PinterestTweet about this on Twitter