Yearly Archives: 2017

Wilcze życzenia

Pędzące Rzondło, kreF i tajemnica Świąt

Sanie Świętego Mikołaja, o wdzięcznej nazwie Pędzące Rzondło, rozbijają się w Lesie kilka dni przed Wigilią. Sytuacja wydaje się beznadziejna: w tym roku prezentów nie będzie. Zwabione hałasem i świeżą krFią wilki pojawiają się pod choinką. Czy mają dobre zamiary?

Proście, a będzie wam dane… odc.3

Bubuś, w swej hojności, chce rozdać prezenty. Szarzy bohaterowie zgłaszają swoje potrzeby. Wkrótce, na własnej skórze, przekonają się, że warto uważać o co się prosi…

Zwierzę na warsztacie

Jakie zwierzę, taki warsztat? Czy jaki warsztat, takie zwierzę? Jakkolwiek… lekko nie jest. Dosłownie. W pracowni, własnej pracowni, artysta żyje w zgodzie  ze zwierzem. Bo musi.

Galeria postaci zmyślonych: Święty Mikołaj

Ubrani w efekt komunistycznej globalizacji odzieżowej – flanelową koszulę w kratę i wełniane ogrodniczki lub wydziergany na drutach sweterek i spodnie na szelkach czekaliśmy w kolejce do Mikołaja. Wszyscy. My, dzieci PRL’u 6 grudnia traktowaliśmy poważnie.

Nowy porządek… odc.2

Historia nowego świata nabiera tempa. Sprawy rozwijają się w niespodziewanym kierunku. W Lesie pojawiają się szarzy bohaterowie. Bubuś zdąży jeszcze zatęsknić za samotnością…

Café Noir

Kible są ohydne. W dodatku trudno dostępne. Trzeba się drapać po schodach na pierwsze piętro, tylko po to, żeby za chwilę złazić z powrotem. Miejsca jest tak mało, że człowiek obija się tyłkiem o drugiego przy każdym najmniejszym nawet ruchu. Stoliki lepkie od potu. Podłoga lepka od brudu. Piwo smakuje jak siuśki. Café Noir ma […]

Jak drukarz kopnął w kalendarz

Zaczęło się od pytania: jak wpływać na życie innych…? Jak (u)rządzić? Jak sprawić, by nie przestali o tobie myśleć. Każdego dnia. Przez 365 dni w roku.

Był czas, gdy nie było nas… odc.1

Życie w Lesie toczy się własnym rytmem. Codziennie coś w trawie piszczy. I szumi… w głowie. Co? Słowa i obrazy. Bo natura ciągnie wilki do… pióra i pędzla.

Edgar

Edgar od dłuższej chwili wpatrywał się w okno. Z zamyślenia nie wyrwało go nawet bicie dużego, stojącego w rogu pokoju zegara, które zazwyczaj wywoływało w nim, graniczący z obłędem, stan ekscytacji.